Recenzje

Charlie Puth - Whatever's Clever!

Jakub Krzyżański
Jakub Krzyżański
24.04.2026

Napiszę wprost: Charlie Puth wydał najlepszy album w swojej dotychczasowej karierze. „Whatever's Clever!” ma charakter, przemyślany koncept i imponujący zestaw gości. Produkcja może wzbudzać jednak pewne kontrowersje, zwłaszcza wśród słuchaczy, którzy wyznają inną filozofię tworzenia muzyki niż sam artysta.

Puth jako muzyk jest utalentowanym, ale dość sztywnym perfekcjonistą. Muzycznym geekiem, który zamiast pójść czasami na żywioł, godzinami ćwiczy jedną nutę w celu uzyskania idealnego brzmienia. A jeśli coś idzie nie po jego myśli, nie waha się udoskonalać dźwięków cyfrowo (dotyczy to również ścieżek wokalnych). Nie w jego stylu są improwizacje czy nagrania na setkę. Właśnie dlatego wszystkie utwory artysty brzmią krystalicznie, a wręcz sterylnie – jakby wygenerowała je sztuczna inteligencja. Wcześniejsze płyty, pozbawione wyraźnego tematu przewodniego, bywały przez to nieciekawe, ale inaczej jest z „Whatever's Clever!”.

Nowy album to hołd dla lat 80. – epoki, w której technologia zawładnęła muzyczną produkcją, a studio nagraniowe stało się dla artystów wielkim placem zabaw. Jednocześnie był to okres, kiedy piosenki komponowano z dużą dbałością o melodię i wysoki poziom artystyczny. Puth ze swoim stylem pracy nie mógł wybrać lepszego źródła inspiracji.

Numery na „Whatever's Clever!” to klasyka ówczesnego amerykańskiego brzmienia. Słychać w nich komercyjne R&B à la Arista Records, wysmakowany smooth jazz oraz yacht rock. Puth uwspółcześnia te brzmienia, nie rezygnując ze swoich cyfrowych zapędów. Czasami lekko przesadza, co słychać zwłaszcza w utworze „Love in Exile” ze specjalnym udziałem Kenny’ego Logginsa i Michaela McDonalda. Przepuszczenie głosów tak legendarnych wokalistów przez Autotune wręcz zakrawa na świętokradztwo, choć nie zmienia to faktu, że sama piosenka jest przyjemną, dobrze skonstruowaną kompozycją.

Naturalniej wypadło artystyczne spotkanie Putha z Kennym G – kolejną ikoną lat 80. Gość uświetnił balladę „Cry” swoją solówką na saksofonie, dodając jej wyjątkowego sznytu. Ze wszystkich numerów na płycie właśnie ten najskuteczniej przenosi nas w czasie.

Jak przystało na klasyczny amerykański pop, sporo na tym albumie przestrzeni, gładkości i pogodnych klawiszowych riffów. Melodie są przyjemne, przyswajalne, a jednocześnie niebanalne. Utwory „Beat Yourself Up” i „Washed Up” najlepiej reprezentują warsztat Putha jako kompozytora. Artysta już wcześniej miał talent do tworzenia przebojów, ale aranżacje lat 80. mocno uwydatniły jego umiejętności w tej dziedzinie.

Zaletą wydawnictwa jest również jego szata graficzna, spójna z muzycznym materiałem. Recenzuję edycję Exclusive ze zmienioną okładką, która o wiele lepiej pasuje do albumu niż ta w wersji podstawowej. Klawisze trzymane przez piosenkarza na zdjęciu natychmiast sugerują styl jego nowych piosenek, a po otwarciu gatefoldu i spojrzeniu na gigantyczny radiomagnetofon nie mamy już wątpliwości, że czeka nas podróż do lat 80. Dodatkiem jest również plakat z wizerunkiem Putha.

Sama płyta prezentuje się znakomicie. Muzyka – choć w dużej mierze elektroniczna – brzmi ciepło i soczyście, z dobrą separacją instrumentów i wyraźną dynamiką. Nie ma w niej ciasnoty ani sztuczności, została przeniesiona na nośnik bardzo starannie. Brak też trzasków, pyknięć i smażenia. Dźwięk jest tak samo klarowny jak przezroczysty winyl.

Właściwie jedyną wadą albumu jest to, o czym już wspomniałem, a więc laboratoryjne podejście do nagrywania piosenek. Wokal Putha został w studiu niemal wydestylowany, choć naturalnie i tak jest czysty i dźwięczny. Jego występy na żywo – w pełnym składzie i z aranżami wiernie oddającymi album – brzmią korzystniej. Ale taki już jego styl pracy.

Trudno napisać o płycie odzwierciedlającej brzmienia sprzed 40 lat, że wnosi na rynek coś świeżego. Jednak w tym przypadku nie o świeżość chodzi, lecz o jakość. A tej nigdy za wiele. Album „Whatever's Clever!” daje Puthowi nowy styl, pole do rozwoju swojego warsztatu i szansę na uznanie wśród bardziej wymagających krytyków. Słuchaczom natomiast oferuje czystą frajdę – taką, która nie budzi poczucia winy, że tracimy czas na coś błahego.

Wydawca: Atlantic Records
Dystrybutor: Warner Music Poland
Płytę znajdziesz w naszej wyszukiwarce płyt winylowych.

Jedyny polski portal o płytach winylowych. W sieci już od ponad 10 lat (wcześniej Psychosonda)

Dane kontaktowe

Redakcja Portalu Winylowego
(biuro e-words)
al. Armii Krajowej 220/P03
43-316 Bielsko-Biała

© 2026 Portal Winylowy. All rights reserved.