Wywiady

Legenda powraca! Michał Marcinek-Marek o wskrzeszeniu Syrena Record

Jakub Krzyżański
Jakub Krzyżański
12.06.2026

„Nie chcę, żeby nowa Syrena Record była swoistym muzeum” – mówi Michał MarcinekMarek, prezes Krakow Media Holding Sp. z o.o., który po wielu dekadach przerwy wskrzesił pierwszą w historii polską wytwórnię fonograficzną. W rozmowie z Portalem Winylowym opowiada o dziejach legendarnego labelu oraz zdradza, jakie ma wobec niego plany.

Jakub Krzyżański: Jakie muzyczne skarby wydawała Syrena Record przed II Wojną Światową? I jak duży był jej katalog?

Michał Marcinek-Marek: Katalog na pewno był spory, ale nie jestem w stanie powiedzieć Panu dokładnej liczby, dlatego że po wojnie większość dokumentów zniszczono. Do naszych czasów zachowało się ok. 8 tysięcy płyt, które są zdatne do jako takiego odtworzenia. To i tak dużo, biorąc pod uwagę losy wytwórni po przejęciu Warszawy w 1939 roku. Niemcy splądrowali całą fabrykę, wywieźli wszystkie prasy, matryce i zasoby już wyprodukowane. A warto podkreślić, że to była pierwsza polska firma fonograficzna. Na początku, w 1904 roku nazywała się Ideal, a później Juliusz Feigenbaum zmienił ją właśnie na Syrena Record. Nagrywały dla niej największe przedwojenne gwiazdy – Eugeniusz Bodo czy Hanka Ordonówna.

Czy w tamtym czasie wytwórnia miała w ogóle jakąś konkurencję?

Na początku nie, ale później, z biegiem lat, powstawały inne firmy. Nigdy jednak nie były tak znane i przede wszystkim nie były tą pierwszą. Poza tym Syrena Record dystrybuowała swoje płyty na cały kraj, a także do Stanów Zjednoczonych. Po wojnie to tam uchowało się najwięcej płyt. Co ciekawe, za oceanem marka Syrena Record nie była prezentowana – płyty wydawano na labelu SIREN, jako reprinty z oryginalnych taśm matek.

Dawny label wytwórni, fot. staremelodie.pl

I właśnie teraz ten legendarny label powraca. Jak przebiegał proces wskrzeszenia marki?

Po wojnie, na przełomie lat 40. i 50., zgodnie z monografią Tomasza Lerskiego, byli spadkobiercy zrzekli się praw do nazwy Syrena Record. Tym samym marka przeszła do historii. A sam proces jej ponownej rejestracji był dość złożony i skomplikowany. Wszystko odbywało się w Urzędzie Patentowym Rzeczypospolitej Polskiej, a na decyzję czekałem kilka miesięcy. Ale obecnie sama goła nazwa nic nie znaczy, bo liczy się również logotyp. I nad nim spędziłem długie godziny, żeby trafnie oddawał nową ideę wytwórni. Dlatego tylko lekko nawiązuje do przeszłości i nie jest zamknięty w estetyce lat dwudziestych. Nie chcę, żeby nowa Syrena Record była swoistym muzeum. Zamierzam zrobić z niej pełnoprawny brand fonograficzny, taki jak Kayax czy Warner Music. Właśnie dlatego wytwórni towarzyszy slogan „1904–1939–2026”, podkreślający otwarcie nowego rozdziału. Odgrzewanie dawnych nagrań oczywiście będzie, w ramach sublabelu Syrena Record Classic, ale nie w tym widzę główne źródło marki.

Zanim przejdziemy do pomysłów na wydawanie współczesnej muzyki, zamknijmy temat archiwalnych nagrań. Ma Pan już pomysł na pierwszą taką reedycję?

Konkretnego tytułu jeszcze nie podam, dlatego że to też wymaga dużego rozeznania i żmudnej pracy. Nie każde nagranie, które wyszło w latach 20. XX wieku można sobie po prostu skopiować i wydać na nowo. Dalej może się okazać, że taki utwór jest chroniony. Być może kompozytor, który napisał piosenkę w 1934 roku, zmarł na przykład w 1989. A utwór jako całość, czyli muzyka i tekst, przechodzi do domeny publicznej dopiero po 70 latach od śmierci artysty. Po sprawdzeniu wszystkich powyższych informacji, należy zdobyć dobrą kopię takiego nagrania, a następnie je zrekonstruować, odszumić itp. Owszem, taka działalność jest jak najbardziej szlachetna, ale należy też spojrzeć na sam aspekt finansowy i zadać sobie pytanie: ile osób będzie chciało w przyszłych latach słuchać przedwojennych pieśni? Dlatego to nie będzie jedyny profil Syreny Record.

Jaki zatem będzie jej profil?

Oprócz wspomnianego już labelu Syrena Record Classic, wytwórnia będzie podzielona na jeszcze dwie kolejne odnogi. Pod szyldem Syrena planuję wydawać muzykę poważną, koncertową, taką w nutach RMF Classic. Natomiast Syrena Record to będzie pełnoprawna, nowoczesna wytwórnia z bardzo szerokim katalogiem, uwzględniającym wszystkie pozostałe gatunki, wydawane zarówno na winylu jak i CD. Tak jak przed wojną, oprócz samych płyt planuję wydawać również katalogi – zawierające teksty piosenek, biogramy artystów i notki opisujące historię nagrań. Na pewno w formie elektronicznej, ale niewykluczone, że do wydań specjalnych pojawią się również wersje drukowane.

Jakie wydawnictwo zainauguruje działalność wytwórni?

Pierwsza płyta ukaże się pod marką Syrena. To będzie motyw miłosny z opery Borisa Godunowa. Myślę, że to będzie fajne połączenie przeszłości z teraźniejszością. Wykonawcę tego utworu ogłosimy niebawem.

Gdzie pan widzi Syrenę Record za pięć lat?

Widzę ją jako ugruntowaną już markę muzyczną, która czerpie garściami z historii swojej, jak i z nadzieją patrzy w przyszłość. Bo generalnie Syrena Rekord nie jest samotną wyspą. Oprócz niej w Krakow Media Holding Sp. z o.o. znajduje się również Studio Opracowań Filmów i Krakow Motion Picture Studio, więc te marki tworzą jeden ekosystem, skupiony wokół obrazu, dźwięku i muzyki. W zamyśle one mają się wzajemnie napędzać i za te pięć lat Syrena będzie miała również funkcję biblioteki muzycznej, budowanej na potrzeby produkcji telewizyjnych i filmowych. Czegoś na wzór Bruton Music. No i mam nadzieję, że po tym czasie będziemy mieć już na koncie albumy ciekawych, odnoszących sukcesy artystów.

Dziękuję za rozmowę.

Jedyny polski portal o płytach winylowych. W sieci już od ponad 10 lat (wcześniej Psychosonda)

Dane kontaktowe

Redakcja Portalu Winylowego
(biuro e-words)
al. Armii Krajowej 220/P03
43-316 Bielsko-Biała

© 2026 Portal Winylowy. All rights reserved.