Płyta przedstawia świat widziany oczami Babinskiego – dorosłego, na oko 40-letniego mężczyzny, który dzieli się ze słuchaczem swoimi dotychczasowymi doświadczeniami, obserwacjami i obawami. Jego teksty nierzadko podszyte są specyficznym humorem. Znak zapytania w tytule albumu traktuję jako zaczepkę ze strony autora, bo po przesłuchaniu płyty ja w jego szczerość wierzę.
„Szczerze?” to solowy debiut Babinskiego (właśc. Jana Babińskiego), wydany nakładem wytwórni S7 Records. Płyta zawiera 11 utworów z tekstami w całości napisanymi przez artystę oraz muzyką, w stworzeniu której pomógł mu jego 6-osobowy zespół. Zestaw piosenek od razu zdradza, co muzycznie kręci Babinskiego i w jakim towarzystwie chciałby być umiejscowiony. To zdecydowanie alternatywne środowisko, reprezentowane przez takich bardów jak Olaf Deriglasoff, Tymon Tymański czy Maciej Maleńczuk. Ale słuchając wokalu i ekspresji Babinskiego, do tego grona dodałbym również artystów, którzy w większym stopniu otarli się o mainstream – Piotra Roguckiego i Tomasza Organka. Fani ww. wykonawców z pewnością zaakceptują debiutanta S7 Records.
W swoich utworach Babinski porusza tematy bliskie nam wszystkim: zerwane bądź trudne relacje, konflikty, twórczą i życiową niemoc oraz ucieczkę w używki. Gdzieniegdzie pojawiają się też dyskretne polityczne wtręty. Autor wydaje się niczym nieskrępowany i bardzo umiejętnie wyraża swoje myśli poprzez piosenki. Szkoda tylko, że do płyty nie została dołączona wkładka z tekstami – czytane w oderwaniu od muzyki mogłyby jeszcze skuteczniej zakorzenić się w głowie odbiorcy.
Wokaliście towarzyszy grupa bardzo sprawnych muzyków, których gra mocno wzbogaca płytę. Nie jest to kameralny, akustyczny album z kategorii singer-songwriter ani też brudna garażówka, tylko dojrzała i dopracowana produkcja z ciekawym instrumentarium i szerokim wachlarzem inspiracji. Klawisze nawiązują do starego klasycznego rocka, elektronika użyta w „Larmo” to zapewne hołd dla wczesnych dokonań Lecha Janerki, a otwierająca stronę B „Ballada brukowa” to już ostrzejsze, post-grunge’owe granie końcówki lat 90. Babińskiemu udaje się połączyć to wszystko w jedną spójną całość, bo ma naturalne cechy frontmana – charyzmę, dar przyciągania uwagi i siłę przekonywania – którymi wypełnia poszczególne piosenki.
Ulubiony numer z płyty? Bez wątpienia „Hymn”, który wbrew pozorom wcale nie jest pieśnią hymniczną, tylko szybkim, dynamicznym kawałkiem. Jego siłą jest tekst – prosty i bezpośredni, odarty z jakichkolwiek metafor czy subtelności, ale dzięki temu mocno zapadający w pamięć.
Na koniec kilka słów o winylowej edycji „Szczerze?”. Choć wspomniałem już, że brakuje mi insertu z tekstami piosenek, to cała reszta nie budzi większych zastrzeżeń. Płyta została bardzo dobrze wydana (patrz Vinyl Unboxing powyżej). Przede wszystkim piękny, bursztynowy winyl z efektem dymu mocno się wyróżnia, a jednocześnie pasuje do ciepłych barw zdjęcia na okładce. Brzmieniowo również płyta dostarcza przyjemnych doznań. Zresztą to materiał, który doskonale sprawdza się na winylu – wymaga zaangażowanego słuchania, skupienia oraz spokoju, by zapoznać się z muzyką i idącym za nią przekazem.
Szczerze? Udany debiut.
Wydawnictwo: S7 Records
Płyta dostępna m.in. w naszej wyszukiwarce winyli