Recenzje

Rebirth - On Air

Marcin Mieszczak
Marcin Mieszczak
19.10.2026

Jazz to muzyka, która łączy pokolenia. I wcale nie musi brzmieć to jak wyświechtany frazes – to po prostu jedna z najcelniejszych definicji tego gatunku. Mistrzowie wskazują uczniom kierunek, podsuwają kompozycje, a wreszcie dzielą z nimi scenę. Na debiutanckim albumie formacji Rebirth wszystko kręci się wokół Jana „Ptaszyna” Wróblewskiego. To patron niezwykle wymagający, zawieszający poprzeczkę pod samym sufitem, ale jednocześnie szalenie nobilitujący.

Młode zespoły jazzowe chętnie poszerzają dziś brzmieniowe granice, sięgając po elektronikę, hip-hop lub dość brawurowo rzucając się na estetykę free. Rebirth wybiera inną drogę. Stawia na klasyczny, akustyczny modern jazz, a własną tożsamość buduje poprzez interpretację dorobku mistrzów.

Otwierające krążek „Intro” wita nas głosem samego „Ptaszyna”, wyjętym żywcem z jego kultowej audycji „Trzy kwadranse jazzu”. Zaraz po nim uderza „Cannonbird” – własny hołd nestora dla Cannonballa Adderleya i Charliego „Birda” Parkera. On przecież też miał swoich mistrzów! Na tle świeżo pulsującej sekcji rytmicznej Tymon Okulus rzeźbi świetne solo na puzonie. Z kolei sącząca się sennie, rozmarzona kompozycja „Pilnie potrzebna dobra wróżka” to popis wyczucia, powściągliwości i balladowej delikatności.

Producent albumu Jan Smoczyński w dołączonych liner notes zwraca uwagę na metrykę muzyków, podkreślając ich zadziwiającą, wręcz niewspółmierną do wieku dojrzałość. Jesteśmy tu świadkami formowania się wyrazistego, własnego języka grupy. Jego fundamentem jest organiczny dialog instrumentów solowych – puzonu i trąbki – dopełniony plastycznymi, pełnymi harmonicznej wyobraźni partiami klawiszy oraz czujną sekcją rytmiczną.

Druga strona płyty – obok kolejnego ukłonu w stronę Wróblewskiego w postaci "Zielono mi" – przynosi pomnikowy „Svantetic” Krzysztofa Komedy. Kwintet nie poległ pod ciężarem legendy; udało im się uchwycić chłodną, tajemniczą i przestrzenną atmosferę arcydzieła z płyty „Astigmatic”. Temperaturę na albumie podgrzewa także Maciej Kądziela, który pojawia się gościnnie na saksofonie altowym w utworze „Zarys” – jego partia jest zadziorna, zagrana z nerwem, odważnie i nieco prowokacyjnie.

Poświęcenie całego debiutu kompozycjom mistrzów polskiego jazzu to odważna i intrygująca decyzja, choć myślę, że słuchacze z pewnością nie obraziliby się za choćby drobną próbkę ich autorskich możliwości kompozytorskich. Z drugiej strony – apetyt na przyszłość został rozbudzony pierwszorzędnie.

Od strony wydawniczej całość prezentuje się bardzo dobrze. Solidna okładka typu gatefold z estetycznym insertem skrywa przezroczysty krążek, który na talerzu gramofonu buduje wyraźną scenę stereo. Brzmienie jest ciepłe, głębokie, a przy tym wyraziste – każdy instrument ma konkretnie nakreślone kontury.

W jazzie kluczowa jest świadomość: brzmienia, kierunku i własnych korzeni. Muzycy z Rebirth bez wątpienia ją mają. A to najlepszy możliwy fundament, by wejść do tego świata pewnym krokiem i zacząć wyznaczać kolejne ścieżki.

Płytę można kupić tutaj.

Jedyny polski portal o płytach winylowych. W sieci już od ponad 10 lat (wcześniej Psychosonda)

Dane kontaktowe

Redakcja Portalu Winylowego
(biuro e-words)
al. Armii Krajowej 220/P03
43-316 Bielsko-Biała

© 2026 Portal Winylowy. All rights reserved.