Recenzje

Beck - Ride Lonesome

Marcin Mieszczak
Marcin Mieszczak
09.10.2026

Beck – muzyczny kameleon – po raz kolejny postanowił zrzucić krzykliwe, eklektyczne szaty i powrócić na ścieżkę ujmującej melancholii, którą wytyczył niegdyś na pomnikowych krążkach „Sea Change” oraz nagrodzonym Grammy „Morning Phase”.

Czy wiecie, czym jest acedia? W pismach wczesnochrześcijańskich określano tak stan głębokiego wypalenia duchowego, obezwładniającego zniechęcenia i permanentnego smutku. Uczucie tajemnicze i intrygujące. Jaki obraz najpełniej go symbolizuje? Mnich siedzący bez ruchu przy oknie, wpatrzony tępo w dal. Zestawienie kalifornijskiego gwiazdora z postacią średniowiecznego ascety może wydawać się ryzykowne, ale wystarczy wziąć do rąk okładkę „Ride Lonesome”, wsłuchać się w oszczędne aranżacje i chłonąć liryczny chłód tych kompozycji, by poczuć, jak te dwa odległe światy zaczynają się naturalnie przenikać. Sam artysta śpiewa zresztą:

You got to ride lonesome / You got to try to find the road / You got to cry a river and follow it all the way home. Alone.

A w innym miejscu: Darkness came on by / With stories of the sky /To bury all the lies.

Większość materiału została skrojona z prostych, ale jednocześnie wymagających elementów: eterycznego, intymnego wokalu Becka oraz akustycznej gitary. Dramaturgię budują subtelne orkiestracje, dalekie plamy wokaliz czy zwiewne chórki. Sekcja rytmiczna, gdy w ogóle dochodzi do głosu, została cofnięta głębiej w miksie – perkusja nie narzuca tempa, lecz jedynie znaczy upływ czasu i podbija nastrój. Początek albumu absolutnie chwyta za gardło. Wyróżnia się bez wątpienia poruszający „Run Away”, a ładunek emocjonalny osiąga swój punkt kulminacyjny w „In The Night”. Z kolei w "Disappearing Act" z wdziękiem przygrywa gitara w stylu Rya Coodera.

Druga strona płyty wymaga jednak od słuchacza większej cierpliwości. Nastrój odrobinę się rozjaśnia, a hermetyczna formuła zaczyna ocierać się o lekką monotonię. Nie ma tu mowy o słabych piosenkach – to wciąż kompozycje nienagannej urody, jak np. wzbogacony o gitarę slide i harmonijkę "If You Don't Know What Love Is" – ale w pewnym momencie ascetyzm przestaje zaskakiwać, zamieniając się w jednostajną, jesienną medytację, w której brakuje wyraźniejszego punktu zaczepienia.

Od strony realizacyjnej album zachwyca naturalną przestrzenią i przejrzystością brzmienia. Spora w tym oczywiście zasługa Nigela Godricha, który ponownie odpowiada za miks albumu. W samym centrum panoramy stereo osadzono wokal Becka, któremu podporządkowano każdy pojawiający się instrument. Talerze perkusji nie syczą, gitara akustyczna naturalnie wybrzmiewa, a tło pozostaje dobrze zarysowane. Na czarnym krążku ta muzyka po prostu oddycha. Są też inne kolory tłoczeń „Ride Lonesome” (m.in. jungle green, metallic gold effect splatter czy cloud white), ale niezależnie od wariantu, każdy z nich skrywa dokładnie te same odcienie czarującej melancholii.

Płytę Becka "Ride Lonesome" znajdziesz w naszej wyszukiwarce płyt winylowych.

Jedyny polski portal o płytach winylowych. W sieci już od ponad 10 lat (wcześniej Psychosonda)

Dane kontaktowe

Redakcja Portalu Winylowego
(biuro e-words)
al. Armii Krajowej 220/P03
43-316 Bielsko-Biała

© 2026 Portal Winylowy. All rights reserved.