Recenzje

Voo Voo - 1986

Marcin Mieszczak
Marcin Mieszczak
26.09.2026

Winylowa podróż to niekończące się poszukiwania, a czasem odkrywanie ukrytych skarbów, o których przez lata wiedzieli tylko nieliczni. Tak jest w przypadku „najnowszej” płyty Voo Voo zatytułowanej po prostu „1986”. Choć zebrana tu muzyka liczy sobie cztery dekady, dopiero teraz ujrzała światło dzienne w kompletnej, fizycznej formie. To fascynujący materiał zarejestrowany tuż przed kultową „Snopo-wiązałką”. Wcześniej kilka z tych numerów można było wyłowić na winylowej składance „Przeboje na Trójkę” z 1987 roku oraz na koncertowym albumie Voo Voo. 

Zbigniew Błasiak, autor dołączonego do wydawnictwa tekstu, sugeruje, że można traktować te kompozycje jako szkice i szukać ich powiązań z utworami z oficjalnej dyskografii zespołu. To świetny trop i na pewno warto samemu odkrywać te paralele. Jednak dla mnie to przede wszystkim prezentacja niezwykle intrygującej formuły, jaką ówczesne Voo Voo wypracowało w studiu i na scenie. Z jednej strony uderza dość twardy, rytmiczny i mocno podszyty jazzem rock (rozpoczynająca całą płytę instrumentalna „Arka” czy świetny, nieco mechaniczny „Paproch” ze skandowanym refren i tekstem o tym, że ja to nie ja, to inny ktoś), z drugiej – dostajemy charakterystyczne dla grupy, mistycyzujące odjazdy. Przykładem jest tu oparta na brzmieniu gitary akustycznej i plastycznej grze saksofonu „Luca”. Ten duet zabiera na moment słuchaczy do innego świata, a w szarych latach 80. z pewnością mogło mieć to jeszcze większą siłę rażenia. W pamięć zapada też transowa „Gina”, wypełniona jakby sakralnymi pomrukiwaniami, oraz senna ballada „Bukiet Myśli”. Tę ostatnią miałem okazję poznać wiele lat wcześniej właśnie ze wspomnianej radiowej składanki. Nad całością bezustannie unosi się duch nieskrępowanej improwizacji – sam Wojciech Waglewski tłumaczy zresztą, że bardzo blisko było im wtedy do free jazzu. Za przykład niech posłuży „Forca” – na tle dość miarowo grającej sekcji toczy się zawzięty, niczym nieskrępowany saksofonowo-gitarowy taniec.

To, co zasługuje na uznanie, to warstwa brzmieniowa. Płyta jest przestrzenna, z doskonale utrzymaną dynamiką, co na winylu zawsze robi świetną robotę. Jakość samego nagrania jest bez zarzutu, dlatego w żadnym wypadku nie należy traktować tego krążka jako ciekawostki dla zagorzałych fanów, węszących za odrzutami z sesji czy próbnymi take'ami. To pełnoprawny, rasowo brzmiący materiał. Do tego otrzymujemy tłoczenie na mocną piątkę. 

Jak na prawdziwe rarytasy przystało, krążek został bardzo starannie wydany. Gustowna okładka skrywa książeczkę z fascynującymi zdjęciami Mirosława Makowskiego oraz osobistą historią tych nagrań autorstwa wspomnianego już Błasiaka. Prawdziwi poszukiwacze białych kruków powinni też odnotować, że na rynku pojawiła się mocno limitowana edycja lathe-cut (zaledwie 40 sztuk) opatrzona autografami.

Premiera płyty zaplanowana jest na 16.10.2026

Album można zamawiać na stronie Polskiego Radia.

Jedyny polski portal o płytach winylowych. W sieci już od ponad 10 lat (wcześniej Psychosonda)

Dane kontaktowe

Redakcja Portalu Winylowego
(biuro e-words)
al. Armii Krajowej 220/P03
43-316 Bielsko-Biała

© 2026 Portal Winylowy. All rights reserved.