Cykl "Społeczność Portalu Winylowego" przedstawia ludzi, którzy mają istotny wpływ na rozwój kultury winylowej w Polsce. Marcin Bąkiewicz zawodowo zajmuje się muzyką od prawie 30 lat, obecnie jest dyrektorem muzycznym i programowym oraz redaktorem naczelnym Antyradia. Prowadzi także kanał na Youtube z rekomendacjami winylowymi (link pod artykułem).
Imię i nazwisko:
Marcin Bąkiewicz
Rocznik:
1978
Płyty winylowe zbieram od…
1990 roku.
Obecnie mam w kolekcji...
około 1500 winyli i kilka, a może kilkanaście tysięcy płyt CD. Plus trochę kaset.
Pierwsza (świadomie kupiona) płyta winylowa…
AC/DC – The Razor’s Edge, listopad 1990.
Winylowy Święty Graal w mojej kolekcji to...
Nie mam takowego, chyba że ten krążek AC/DC, bo ten album sprawił, że bardzo mocno wszedłem w muzykę, co z czasem zdeterminowało nie tylko wybory czysto muzyczne czy subkulturowo-wyglądowe, ale i zawodowe.
Dodam, że gdy jadę na wywiady, zawsze biorę ze sobą okładki płyt i proszę o autografy (chyba, że jest wyraźny zakaz proszenia moich rozmówców o autografy, co niestety się zdarza). Mam dzięki temu sporo podpisanych płyt, które przypominają mi o tych rozmowach i ubarwiają moją kolekcję. To też takie moje Święte Graale.
Najładniej wydana płyta winylowa w mojej kolekcji to…
Napiszę o najbardziej odjechanym tłoczeniu – "Lazaretto" Jacka White’a
Płyty winylowe szczególnie lubię za…
całokształt. Tu przytoczę pierwszą anegdotkę: dawno temu, gdy działałem w studenckim radiu Afera w Poznaniu, wracałem z redakcyjnego zebrania, po naborze, podczas którego przyjmowaliśmy do radia nowe osoby. Czyli to musiała być jesień, rok chyba 2000. W tym czasie ludzie zachłystnęli się empetrójkami, ja byłem tym boomerem, który kupował CD (i miał nawet jakieś winyle, choć gramofonu wówczas nie posiadałem). I pamiętam taka rozmowę, jak świeżo przyjęty chłopak z tego naboru chwalił się w tramwaju dziewczynie „mam 4 giga muzyki na dysku”. Pomyślałem sobie, że ja tego podejścia nie rozumiem! Że ja bym jej powiedział – „mam 500 CD”, a nie jakieś gigabajty. I poczułem się staro! Zabawne, że dziś młodzi ludzie raczej się pochwalą ilością płyt, szczególnie winyli, niż giga na dysku.
No i tu dochodzę do sedna – płyty winylowe cenię za to, czym są. Czyli za to, że maja duże okładki, na których wszystko widać, że słucha się ich od początku do końca, tak jak to sobie wymyślił ten, który je nagrał. Że trzeba o nie dbać. Że nie są tylko jakimiś danymi na dysku. I najważniejsze – że po prostu są namacalne. No i lubię ich brzmienie.
Płyty winylowe zazwyczaj kupuję w...
Mam taką zasadę, że gdy gdzieś jadę, staram się znaleźć sklep z winylami i tam poszukać czegoś ciekawego. Natomiast w Polsce, w Warszawie kupuję w Winylowej, lubię też wpaść do Winyl Tamka. Kupuję też w necie, głównie na Allegro. Czasem na jakiejś promce w Empiku.
Mój/Moja winylowy/a bohater/ka to…
Jak byłem dzieciakiem, podbierałem płyty Tacie. Miałem tez oczywiście swoje odkrycia, ale dzięki niemu poznałem sporo muzyki. Cały czas rozmawiamy o płytach, cieszę się, że teraz on dzięki mnie też poznaje różne krążki.
I kolejna anegdotka: na studiach miałem kumpla, który kupił sobie gramofon i chodziliśmy razem do sklepu, koło Starego Rynku w Poznaniu i tam u jakiegoś faceta, który sprowadzał płyty z Niemiec, kupowaliśmy super rzeczy za bezcen, bo wtedy winyli nikt nie kupował i kosztowały grosze. Pamiętam, że kupowaliśmy np. po okładce, nie wiedząc, co to za zespół i jak gra. Ten kolega nie był moim bohaterem, ale dzięki tym wycieczkom i odsłuchom u niego w domu gdzieś tam te winyle we mnie tkwiły.
Ale w sumie nie mam jakiegoś bohatera winylowego. Nie udzielam się na grupach dyskusyjnych i forach, więc nie znam też winylowych bohaterów z netu.
Sprzęt, na którym odtwarzam winyle, to…
Gramofon: Brinkmann Bardo z ramieniem 12.1
Wkładka: Air Tight pc-7
Preamp: Gold Note PH-10
Wzmacniacz: T+A PA 2500 R
Kolumny: T+A Talis S-300
Kable: Audiomica I Tellurium Q
Najlepiej brzmiąca płyta winylowa w mojej kolekcji to...
Mam sporo płyt, które fajnie brzmią, ciężko mi wyróżnić jedną.
Najbardziej wymarzona płyta do mojej kolekcji to...
dużo mam takich krążków na oku. Ale tak na szybko, to chętnie bym kupił „Weight” Rollins Band.
Przyszłość winyli to...
Będą fajnym uzupełnieniem rynku, może i trochę zajawką ale i ważną rzeczą dla tych, którzy chcą mieć muzykę „w ręku”. Nie ma się co oszukiwać, że nośniki fizyczne wrócą w pełnym wymiarze sprzedażowym, bo streaming skutecznie zmienił zasady gry, ale nie narzekam na ten stan – streaming pozwala posłuchać muzyki, a potem można kupić sobie to, co fajne, na LP.
Tu jeszcze, gwoli podsumowania, pozwolę sobie na małą dygresję: cieszy mnie to, że świat nie poszedł w tą stronę, którą opisałem wyżej w anegdotce numer 1. Że nie trzymamy muzyki na twardych dyskach, ale że cały czas tłoczone są winyle, CD a nawet nagrywane kasety. I że jest radio, które szczególnie dziś, w tym zalewie muzyki, pełni ważną rolę wyławiacza tego, co godne uwagi. Mam nadzieję, że te analogowe składniki będą cały czas ubarwiać nam życie.
Zobacz kanał Youtube Marcina Bąkiewicza.